Czasem jeden projekt potrafi żyć dłużej, niż ktokolwiek się spodziewa.
Te zaproszenia narodziły się… drugi raz. Ich pierwsza odsłona powstała dla innej pary — z inną historią, innymi marzeniami. Ale gdy Amanda i Grzegorz zakochali się w tej kwiatowej oprawie, postanowiliśmy tchnąć w nią nową duszę.

Wymieniliśmy tylko jedno — ich portret. Stworzony elektronicznie, delikatny, pełen światła i emocji. Reszta? To wciąż ta sama magia, która okazała się ponadczasowa.

Cztery karty, błękitna, personalizowana koperta i bukiet kwiatów, który już na wejściu opowiada o ich miłości. Lubię takie projekty — gdy coś pięknego dostaje szansę zabłysnąć jeszcze raz, w zupełnie nowej historii.